Ten chleb bije pieczywo „fitness” na głowę. Ma więcej błonnika i syci na dłużej
Półki w popularnych dyskontach i osiedlowych piekarniach aż uginają się od różnego rodzaju wypieków. Ciemne, jasne, z ziarnami, na zakwasie, na drożdżach – wybór nierzadko przyprawia o zawrót głowy. Często dajemy się zwieść krzykliwym nazwom na etykietach, wierząc, że sam napis na opakowaniu zagwarantuje nam dietetyczny sukces i upragnioną utratę wagi. Tymczasem pieczywo typu fitness ma na ogół niewiele wspólnego ze zdrowym odżywianiem. Inny chleb sprawdza się na redukcji znacznie lepiej. O jego zaletach opowiedziała w rozmowie z „Wprost” dietetyczka Anna Jedrej.
Najlepsze pieczywo na redukcji
Najkorzystniejszym wyborem – jak podkreśliła ekspertka – jest pieczywo z mąki pełnoziarnistej. Zawiera bowiem więcej witamin z grupy B i innych cennych związków niż wypieki na bazie klasycznej, oczyszczonej „białej” mąki.
Chleb żytni, szczególnie razowy na zakwasie, zawiera więcej błonnika, ma niższy indeks glikemiczny i często daje większą sytość. Proces fermentacji na zakwasie może dodatkowo poprawiać strawność pieczywa oraz korzystnie wpływać na dostępność niektórych składników mineralnych. Taki chleb sprawdzi się zatem u osób chorujących na cukrzycę, insulinooporność i na dietach redukcyjnych – zaznaczyła Anna Jedrej.
Warto podkreślić, że błonnik odpowiada nie tylko za hamowanie uczucia głodu. Usprawnia też pracę układu pokarmowego i „karmi” dobre bakterie jelitowe. W efekcie sprzyja produkcji krótkołańcuchowych (SCFA). Związki te są źródłem energii dla komórek nabłonka jelitowego, wspierają szczelność bariery jelitowej i pomagają utrzymać odpowiednie środowisko dla korzystnych mikroorganizmów. Szczególną rolę odgrywa maślan, który odżywia komórki jelita grubego.
Wybór dobrego chleba – podstawowe zasady
Kluczem do wyboru odpowiedniego pieczywa jest uważne czytanie etykiet nabywanych bochenków. Ich skład powinien być krótki, przejrzysty i prosty. „Dobrej jakości pieczywo zawiera zwykle jedynie mąkę, wodę, sól, drożdże lub zakwas oraz ewentualnie nasiona i pestki”– wskazała dietetyczka Anna Jedrej.